11-CJ

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Maria Rybińska napisał(a):

    Wełniane swetry i sukienki mojej mamy oddawałam do pralni na ul Garncarskiej , a tam przyszywano kwitek wypisywany kopiowym ołówkiem-takie wspomnienie obok.

  2. Danusia napisał(a):

    Moja mama, pomimo, że mieszkaliśmy przy Łąkowej, również korzystała z pralni przy Garncarskiej. Wynikało to z faktu, iż pracowała w drukarni na podwórzy Domu Prasy. Swoje płaszcze oddawała nieomal – „po drodze”. Też pamiętam ołówek kopiowy 🙂

  3. Jolanta Urszula napisał(a):

    pamiętam dokładnie,że kierowniczką pralni była Pani Witkowska…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rozmiar czcionki
Kontrast