Do fryzjera na Łąkowej

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. krystyna degutis napisał(a):

    Pamiętam tą Panią 🙂

  2. Marianna Romańska napisał(a):

    Na naszej ulicy Zielonej był fryzjer męski Pan Grygiel. To były lata 1948 i póżniejsze,do którego roku nie pamiętam. Potem prowadził zakład jego syn. Jako 8 letnia dziewczynka nie wiedziałam co pan fryzjer stojąc przy oknie jednostajnym ruchem ręki macha to w dół, to w górę. Często przystawałam i patrzyłam zdziwiona,że mając coś w ręce znowu macha, a drugą coś przytrzymuje. Po jakimś czasie tata wytłumaczył mi,że w ten sposób pan Grygiel ostrzy brzytwę na skórzanym pasku umocowanym przy oknie. .Łobuziaki z ulicy czasami dla psikusu wołali golibroda,golibroda..To taki uliczny „folklor” tamtych lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rozmiar czcionki
Kontrast