Fryzjer, szklarz, magiel – kto będzie następny?…

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Ania pisze:

    Nie wiem czy przeoczyłam, czy nie został ujęty szewc Sienkiewicz z Wróblej. Wystawiał za szybą męskie,skórzane buty przez siebie zrobione. Były dziurkowane, błyszczące, z brązowej skóry. Ojciec Waldka Chojny był cholewkarzem. Mieszkał na Wierzbowej. Robił buty gwiazdom z TV. Irena Jarocka też robiła buty u niego. Pan Baron z Radnej był kuśnierzem. Również szył futra ” gwiazdom”. Pan Serdestrem z Polnej był fachowcem od ostrzenia narzędzi chirurgicznych.

  2. Ania pisze:

    Heron nie Baron.

  3. Beata M. pisze:

    Jeden z zakładów introligatorskich mieścił się na ulicy Łąkowej pod numerem 8a o ile pamiętam i rzeczywiście schodziło się do niego po schodkach do niewielkiego, dość zagraconego pomieszczenia. Pan introligator był miłośnikiem Trylogii Sienkiewicza i potrafił przytoczyć z pamięci całe fragmenty tego utworu. Oprawiałam u niego swoją pracę magisterską w ekspresowym tempie, na co zgodził się z trudnością, obawiając się, że efekt takiego pośpiechu wpłynie negatywnie na jakość wykonania, z czym jako rzetelny rzemieślnik nie mógł się pogodzić. W końcu ku mojej uldze zgodził się, bo terminy mnie goniły. Warto też przypomnieć, że zanim w omawianej lokalizacji pojawiła się introligatornia, funkcjonował tam prywatny sklepik spożywczy, z którego zapamiętałam duże okrągłe lizaki, cukierki „słomki” i anyżowe i galaretowate zwierzątka tzw. myszki. Pominięto też chyba punkt repasacji pończoch, który był zlokalizowany w osobnej drewnianej budce na rogu ulicy Łąkowej i Sempołowskiej. Jeżeli chodzi o zakłady fotograficzne to pamiętam jeszcze jeden, zlokalizowany w nieistniejącym obecnie budynku na rogu ulicy Łąkowej i Elbląskiej, w pobliżu szkoły nr 4. Wchodziło się do niego w górę, po kilku schodkach.

Skomentuj Beata M. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Rozmiar czcionki
Kontrast