Reduta Dzik – też tam mieszkałam (część II)

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Beata pisze:

    Dziękuję autorce ! Druga część nie rozczarowuje, a przeciwnie – świetna !
    Jestem z innego podwórka, też było granie w klasy, skakanki, podchody, zabawy w sklep… tak miło się teraz wspomina: Hanię, Anię, Alę, Ewę, Grażynkę, Bożenkę, Mirkę, Izę… Dziewczyny, odezwijcie się !

  2. Beata M. pisze:

    Wspaniałe przekazane wspomnienia. Jestem z innego, aczkolwiek pobliskiego podwórka (róg Chłodnej i Łąkowej), gdzie bawiliśmy się bardzo podobnie. Pamiętam jednak wizyty u Pani Ireny Czinczołł, kiedy jako mała dziewczynka odwiedzałam ją z siostrą (Małgorzata Niepiekło). Dziewczyny znały się że szkoły muzycznej i czasem bywały u siebie. Miałam okazję podczas takich wizyt kosztować owoców z ogródka Państwa Czinczołł. Beata Michno (Niepiekło)

    • Irusia pisze:

      Kochana Beatko M., dzięki za miłe wspomnienie o naszych niegdysiejszych kontaktach. Od razu sobie Ciebie przypomniałam! Ten cudowny ogródek, wtedy pełen owoców i jagód, w późniejszych latach okrojony na rzecz gminnych inwestycji, jest dziś zdziczałym, porzuconym terenem, gdzie nie tylko trawa ale i krzewy pokrywają WSZYSTKO, łącznie z wejściem do domu. Mój Brat z rodziną wyprowadził się stamtąd prawie 2 lata temu. Nie uwierzyłabyś, jak kiedyś bogaty w roślinność, drzewa, krzewy owocowe i kwiaty teren może zmienić się w dziki „step”… A co słychać u Małgosi? Pozdrawiam Was serdecznie. Irena

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Rozmiar czcionki
Kontrast