Wulkanizacja na Łąkowej

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Artur Olszewski pisze:

    Piękna ale smutna historia.

  2. Beata M. pisze:

    Mieszkałam na ulicy Łąkowej 50, więc warsztat wulkanizacyjny przylegał do naszego podwórka. Pamiętam jednak bardziej z racji wieku piekarnię, która funkcjonowała tam wcześniej. Często przez okratowane okna, my dzieciaki obserwowaliśmy pracę piekarzy. Pamiętam także wizyty u starszego Pana Smykowskiego i śpiew kanarków w licznych klatkach. Przez czas jakiś, byliśmy też posiadaczami pary tych ptaszków, kupował je także u Pana Smykowskiego mój stryjek. Jurek Skrzypczak bywał też (trochę wcześniej) gościem w naszym domu – chodził z moją siostrą do jednej klasy w szkole muzycznej na Skotnickiej (Seredyńskiego)

Skomentuj Beata M. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Rozmiar czcionki
Kontrast