Baszta Stągiewna zostanie przesunięta. Most Stągiewny jest bliski rozpadu
Prima aprilis 1935
W dwudziestoleciu międzywojennym zabytkowa Baszta Stągiewna była uznawana za poważną przeszkodę komunikacyjną. Rozważano jej wyburzenie, ale akurat 1 kwietnia 1935 roku obwieszczono w dzienniku „Der Danziger Vorposten”, że problem ma zostać rozwiązany, a baszta przetrwa! Zgodnie ze „sprawdzoną amerykańską metodą” zaplanowano, że zabytek zostanie… przesunięty. Po przepiłowaniu ścian na wysokości fundamentów ceglany korpus miał zostać uniesiony, postawiony na rolkach i przesunięty na nowy fundament w innym miejscu. Pisano, że w ten sposób
dwie muchy zostaną zdzielone jedną packą
bo mieszkańcy będą mogli skorzystać z szerszej trasy przejazdowej, a konserwator ucieszy się z zachowania zabytku. Czytelnicy zostali nawet zaproszeni na próbę przesunięcia, zaplanowaną na popołudnie 1 kwietnia.
Prima aprilis 1937
Od końca 1936 roku prowadzono prace przy budowie nowego Mostu Stągiewnego [o czym szerzej w książce „Historii repertuar – Przewodnik po Długich Ogrodach”]. 1 kwietnia następnego roku w „Danziger Neueste Nachrichten” ogłoszono sensację: w trakcie robót odkryto kompleks pomieszczeń i korytarzy! Stwierdzono z pełną powagą, że sieć tuneli pod lustrem Motławy prowadzi od piwnic domów przy Stągiewnej aż do Ołowianki, a rzeczoznawcy budowlani rozważali dwa warianty adaptacji – na krytą pływalnię albo podwodną kawiarnię.
Stwierdzono, że władze wybrały drugą z opcji. Dalej puszczano wodze fantazji: goście będą mogli zejść z tarasu widokowego do podziemnej sali, a tam przez grubą szybę poniżej lustra wody będą oglądać za opłatą pokazy sportów wodnych. Podano kilka przekonujących szczegółów, jak powierzchnia lokalu, opis wentylacji i wytyczne co do konstrukcji chroniącej przed naporem statków i brył lodu. Do tekstu dołączono zdjęcie rzekomego „tarasu widokowego”. W rzeczywistości był to tylko element konstrukcji nowego mostu…
Prima aprilis 1938
1 kwietnia 1938 roku, gdy prace przy Moście Stągiewnym zbliżały się do końca, w dzienniku „Der Danziger Vorposten
” ogłoszono fatalne wieści: nowy most był poważnie zagrożony zniszczeniem! Ostrzegano, że jeszcze tego dnia obiekt może zostać wyłączony z użytku, bo jego konstrukcja została zaatakowana przez gatunek groźnego szkodnika o poważnie brzmiącej nazwie „Plathelmintes ferrum L.”. Nie każdy czytelnik musiał wiedzieć, że pod łacińską nazwą kryły się określenia: „płazińce” i „żelazo”, a skrót „L.” pozorował zasługę Linneusz przy klasyfikacji tego „szkodnika”. Dlaczego nie zachował się żaden ze starożytnych zabytków architektury z żelaza? Miał za to odpowiadać „blachowy robak”! Problemy z gdańskim mostem odkryli przypadkiem nocni stróże, których uwagę przyciągnął zagadkowy szmer w konstrukcji. Zrządzeniem losu jeden z nich przebywał wcześniej za oceanem, gdzie słyszał o niebezpiecznych szkodnikach odpowiedzialnych za zniszczenie licznych amerykańskich mostów. Proces zachodził niezauważalnie – rozcieńczone kwasy wydalane z układu pokarmowego szkodnika wchodziły w reakcję z żelazem i stopniowo doprowadzały do rozpadu konstrukcji. W ten sposób blachowy robak zwiastował koniec epoki nowoczesnych technologii. Podawano, że naukowcy z gdańskiej politechniki zdołali przeanalizować zniszczenia i doszli do wniosku, że los mostu jest niestety przesądzony. Zaapelowano do mieszkańców, aby zachowano spokój, dopóki prezydent policji i urzędnicy „nie podejmą odpowiednich kroków”. Zalecono tylko, aby podczas chodzenia przez most starano się „zbytnio po nim nie deptać”.
Autorka: Jagoda Załęska-Kaczko.
Źródło:
DV, 01.04.1935, nr 77, Der Milchkannenturm wird an die Seite gerückt.
DNN, 01.04.1937 nr 75, Die neueste Sensation Danzigs.
DV, 01.04.1938, nr 77, Die Milchkannenbrücke gefährdet?
