Bloki na Głębokiej, czyli historia architektoniczna
Niewątpliwie współczesne słowo „upcykling” nie było znane w powojennym Gdańsku, ale zasada jego wykorzystania już tak.
Nadawanie rzeczom drugiego życia miało, w tamtym czasie i w tamtej rzeczywistości braku wszystkiego, znaczenie szczególne i nie do przecenienia.
Po tym jak prace nad odbudową centrum miasta dobiegały końca, niezaspokojony głód na nowe mieszkania nie znajdował końca. Rozwiązanie tego problemu powierzono gdańskim biurom projektowym. Na początku lat 60. XX wieku na ulicach wciąż zalegał powojenny gruz, więc zaczęto szukać sposobu jego zastosowania. Pojawiła się myśl o wykorzystaniu darmowego gruzu do stworzenia materiału budowlanego. Do tego w taki sposób i w takim wymiarze, aby zapewnić dach nad głową jak największej liczbie mieszkańców. Tym, który z punktowcami utrafił w punkt był konstruktor inż. Adam Karwowski. Pierwsze trzy ośmiopiętrowe wieżowce stanęły przy ulicy Rybaki Dolne w Gdańsku. I były to pierwsze tego typu wieżowce w Polsce. Traktowane były wówczas jako architektoniczne wyzwanie i sprawdzian dla kontynuacji tej koncepcji w innych lokalizacjach miasta.
Przy współpracy architektonicznej z Jarosławem Nowosadskim powstawały kolejne punktowce m.in.w Oliwie, na ul. Doki, przy skrzyżowaniu Al. Niepodległości z Derdowskiego.
Punktowce na ul. Głębokiej (widoczne na załączonej fotografii) powstały w 1962 roku i zostały wzniesione w tej samej, co wcześniejsze technologii. Postawiono wówczas sześć budynków, które niczym nadmotławska straż, pilnowały wjazdu na most Siennicki (do zakończenia wojny imienia Breitenbacha).
Po paru latach postawiono obok dwa kolejne bloki. Ale były już one budowane w zupełnie inny sposób, czyli z tzw. wielkiej płyty.
Wieści o gdańskich wieżowcach rozeszły się po całej Polsce i w niedługim czasie powstały bliźniacze budynki np.w Kaliszu i Lublinie.
A gdyby nie powstały te „nasze”, głębockie, to by nie było dziecięcych przyjaźni, zabaw, śmiechu i niezapomnianych przygód. No i oczywiście nie byłoby dzisiejszego upcyklingu wspomnień, które wciąż zalegają w zakamarkach pamięci, jak ten powojenny gruz na ulicach miasta.
Autorka tekstu: Katarzyna Gwoździńska
