Długie Ogrody na pocztówkach (część VIII)
W lipcu i w sierpniu br. zawędrujemy na tytułowe Długie Ogrody. I spojrzymy na nie z dwóch stron – mniej więcej w tym samym czasie. A kto wie – może nawet tego samego dnia….
Na tej dzisiejszej fotograf spojrzał w kierunku Stągwi Mlecznych. Małą Stągiew zasłonił prawie w całości tramwaj Bergmann o numerze 267 nadjeżdżający akurat od strony Mostu Stągiewnego w kierunku przedwojennej ulicy Weidengasse (powojennej Łąkowej). W tym miejscu natychmiast nasuwa się skojarzenie z tramwajem o numerze 266. Tym samym, który jako jedyny zachowany egzemplarz z całej przedwojenne serii typu Tw245 w chwili obecnej należy do historycznej floty Gdańskich Autobusów i Tramwajów. I cały czas jest na chodzie. A Opowiadacze mieli okazję nawet jeden raz się nim urodzinowo przejechać.
Ruch na ulicy był dość spory. Ulicą w tym samym kierunku zmierzały jeszcze trzy samochody. Kto wie – może akurat przed chwilą otwarto ruch na moście zwodzonym, który wcześniej stał obrócony w kierunku ulicy Szafarnia i ułatwiał ruch statkom przepływającym wzdłuż Wyspy Spichrzów. Jezdnia w drugim kierunku jest mniej widoczna, ponieważ przesłaniają ją drzewa rosnące na środkowej alejce. Tak jak teraz środkowy pas wykorzystywany jest w części na miejsca parkingowe, tak przed wojną był w tym miejscu deptak wysadzany z dwóch stron drzewami. W ich cieniu można się było schronić w czasie upałów – zatrzymując się tam na moment lub przysiadając na ławeczce.
Wielbicieli słodkości z pewnością z daleka przyciągał duży reklamowy napis zapraszających po konfitury. Pod adresem Langgarten (Długie Ogrody) 4 swój firmowy sklep z konfiturami miał Otto Russau. Cukiernik, który na tej samej ulicy pod numerem 76 prowadził wytwórnię cukierków i wyrobów czekoladowych. Ale to jeszcze nie koniec Jego związków z tą ulicą. Bo pod numerem 41 miał tam swoje mieszkanie. A wspomniane konfitury oferował też pod koniec drugiej dekady XX wieku w dwóch innych sklepach. Na Lavendelgasse (Lawendowej) pod numerem 8 i Hundegasse (Ogarnej) pod numerem 96.
Pocztówka została napisana 3 stycznia 1930 roku. Dokładnie miesiąc później na poczcie w Gdańsku przystawiono na niej pieczątkę z datownikiem. (czemu tak późno?…). A 12 lutego tego samego roku ktoś inny (już w zupełnie innym kraju) przystawił kolejny stempelek – tym razem z napisem po angielsku.
Odbiorcą kartki był pan Alfred E. Schultz z USA. Mieszkał w Detroit w stanie Michigan na 3812 Manistique Avenue.
Jeżeli źródła internetowe się nie mylą, to wspomniany dom zbudowano w 1923 roku i na być może ostatnim dostępnym zdjęciu budynek ten wyglądał tak.
Ciekawostką jest informacja zapisana po angielsku w prawym górnym rogu nad adresem odbiorcy. Nadawca informuje, że
znaczek (został nalepiony) na odwrocie kartki.
Nie znaleźliśmy informacji kto jest wydawcą tej pocztówki. W prawym dolnym rogu można dostrzec jedynie jej numer. A wynosi on 2112. Warto zapamiętać te cztery cyfry, ponieważ powrócimy do nich za miesiąc.
Zaprezentowana oryginalna pocztówka z obiegu pochodzi z kolekcji Opowiadaczy Historii Dolnego Miasta w Gdańsku.
Autor tekstu: Jacek Górski.

