Dzieciństwo, które pachniało podwórkiem i śmiechem…
Urodziłam się w 1975 roku w Gdańsku, przy ulicy Zielonej 18, na Dolnym Mieście. Dziś to wspomnienie brzmi jak coś bardzo odległego, a jednak w sercu wciąż żyje tak samo wyraźnie.
To było dzieciństwo, które toczyło się na podwórku. Trzepak, krzyki z okien, zapach obiadu i to charakterystyczne
wracaj do domu!
Wszystko miało swój rytm – prosty i spokojny.
Blisko był ogródek jordanowski – nasze miejsce całego świata. Huśtawki, boisko, piach pod stopami i śmiech, który nie miał końca. Tam czas po prostu znikał.
Na podwórku grałyśmy w gumę, aż nogi bolały. A mimo to nie chciało się przestać. A dach kotłowni… dla nas był jak tajemnicza kraina. Trochę zakazana, trochę magiczna – nasza mała przygoda.
Były też zabawy, których słów już dokładnie nie pamiętam, coś w stylu:
dzień dobry dzieci, śmieci…
Ale pamiętam śmiech i to, jak wszyscy odpowiadali razem, jakby cały świat był jedną drużyną.
Za ogródkiem była Szkoła Podstawowa nr 65, a niedaleko kościół przy ulicy Łąkowej – wszystko było blisko, znajome, bezpieczne. Jakby całe życie mieściło się w kilku ulicach.
Dziś, kiedy to wszystko wspominam, robi się cicho i ciepło w środku. Jakby ktoś na chwilę cofnął czas i pozwolił znów pobiec na to podwórko, bez trosk. Tylko ze śmiechem i dziecięcą wolnością.
Wspominała Anna Anna.
Autor czarno-białych fotografii: Artur Wołosewicz.
Źródło: Sobiecka L., Kaliszczak M. (ed.), Gdańsk – Dolne Miasto. Dokumentacja historyczno-urbanistyczna, PP Pracownie Konserwacji Zabytków Oddział w Gdańsku Pracownia Dokumentacji Naukowo-Historycznej, Gdańsk 1979.
