Koślawe cyferki

Podobno kiedy słychać dziecięce głosy i śmiechy, to znak, że nic nie jest w stanie nas zaskoczyć z ich strony. Ale kiedy do naszych uszu dociera tylko wszechobecna cisza wydobywająca się z dziecięcego pokoju albo przez okno z podwórka, to może zwiastować nadchodzące mniejsze lub większe kłopoty.
Tamten dzień mniej więcej w połowie lat 70. niczego takiego nie zapowiadał. Do czasu.
Mały Jacek wziął do ręki długopis, który leżał na biurku, sięgnął do Encyklopedii Popularnej wydanej przez PWN w 1962 roku i tak zaopatrzony wszedł pod stół stojący w dużym pokoju. Położył się na brzuchu, wysunął koniuszek języka na zewnątrz (zauważyliście, że to często klasyczna mina przyjmowana nie tylko przez dzieci, gdy ma się coś ważnego do zrobienia i robi się to w pełnym skupieniu), otworzył książkę na stronie 969 i… być może zupełnie o tym nie wiedząc, zinwentaryzował wszystkie pojazdy, które na tej stronie zostały wdrukowane.
7 pojazdów ze strony 969 Encyklopedii Popularnej PWN podpisanych przez małego JackaZaczynając od góry – praprototyp samochodu spalinowego otrzymał numer 1. Samochód osobowy (model 1958) – numer 2. Autokarowi przydzielił numer 3. A samochodowi ciężarowemu numer 4. Do tego miejsca cyferki posiadały mniej więcej swoje oryginalne kształty. Ale przy samochodzie pożarniczym z numerem 5 chyba się pomylił, zagubił i cyfra ta ma bardzo dziwny kształt. Przy dźwigu samochodowym dopisał numer 6 i znowu wszystko wróciło do normy. Na koniec przekrój Warszawy albo Pabiedy (ciekawe czy znał już wtedy te marki samochodów) ozdobił numerem 7. Dla porządku spojrzał jeszcze na stronę 968 i przypisał numer 8 do samolotu odrzutowego. Porządek musi być! A inwentaryzacja to bardzo odpowiedzialne zadanie 8^).

A co Ty tu robisz?

powiedział babcia, której głowę mały Jacek zobaczył nagle pod stołem i której głos usłyszał z góry.
Samolot ze strony 968 Encyklopedii Popularnej PWN podpisany przez małego JackaKilka chwil wcześniej ta sama babcia uświadomiła sobie, że w domu jest wyjątkowo cicho. A przecież jeszcze jakiś czas temu Jacek jeździł po dywanie swoją ciężarówką i dostarczał do magazynu zbudowanego z plastikowych klocków ładunek złożony z dwóch zużytych baterii typu paluszki wydając przy tym dźwięki naśladujące pracę silnika i pisk opon na zakrętach. Ta cisza ją zaniepokoiła i zaczęła Jacka szukać. Znalazła go właśnie pod stołem. Ale było już za późno. Spóźniła się o… osiem cyferek. Wszystkie pojazdy zostały podpisane. Można było odłożyć encyklopedię i wrócić do wspomnianego wcześniej transportu baterii.
Babcia pokiwała głową, zwróciła Jackowi uwagę, że po książkach się nie pisze. A potem przypilnowała, aby Jacek nauczył się pisać poprawnie cyfrę 5.
Dowody tej inwentaryzacji wraz z wszystkimi koślawymi cyferkami zachowały się do dzisiaj.

Wspomnieniem z dzieciństwa się podzielił i i do małej encyklopedii sięgnął: Jacek Górski.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *