Listy z Gdańska pisane w marcu 1945 roku (część II)
Dzisiaj przed nami kolejne tłumaczenie korespondencji wysłanej przez Willy Justa z Angielskiej Grobli 9 I w marcu 1945 roku do swojej córki.
A ponieważ premiery kolejnych odcinków zaplanowane są dokładnie 81 lat po oficjalnym powstaniu – czas na maszynopis datowany na 12 dzień marca 1945 roku. W kalendarzu to był poniedziałek. Od napisania poprzedniego listu minęły 4 dni.
Moje kochane dziecko!
Na pewno już niecierpliwie czekasz na wiadomość. Mam nadzieję, że otrzymałaś już ode mnie list. Od Ciebie nadal nie otrzymałem żadnej wiadomości, poza kartką z Freibergu. Mimo to mam nadzieję, że wraz z Frankchen jesteście w dobrym zdrowiu. Ja również czuję się dobrze. Jednak sytuacja w Gdańsku wygląda obecnie dość krytycznie. Miejmy jednak nadzieję, że wszystko jeszcze się dobrze ułoży. Ze względu na bliskość frontu mieliśmy już kilka nalotów. Jednak jak dotąd w naszym domu wszystko pozostało nienaruszone, również u teściów, Dröwkes i Fritzchen wszystko jest w porządku. Jakże się cieszę, że wraz z małym (chłopcem) opuściłaś DANZIG. Ja jakoś sobie poradzę, a jeśli coś mi się stanie, to z Bożą pomocą będziesz musiała pokonać również tę tragedię. Nie chcę jednak sprawiać ci smutku. Wszystko jest przeznaczeniem i musimy pogodzić się z losem. Nadal mamy nadzieję na szczęśliwe spotkanie i mocno w to wierzymy. Być może Egon też jeszcze kiedyś wróci i wtedy po tym ciężkim okresie nadejdzie dla nas trochę słońca, więc moje kochane dziecko, bądź nadal dzielna. Jeśli mały Frank pozostanie z tobą, będziesz miała sens życia i łatwiej zniesiesz wszystkie trudności. A teraz przejdźmy do czegoś innego. Jak wiesz, nie mam skłonności do postrzegania wszystkiego w czarniejszych barwach, niż jest w rzeczywistości. Od kilku dni nie mam żadnych wiadomości ze Schönbaum i Freihuben. Kto wie, czy oni tam jeszcze są. Myślałem, że w razie ewakuacji przyjadą do Gdańska. Ale jak dotąd nikt nie przybył. Trzeba więc poczekać i mieć nadzieję, że nic im nie jest. Moi uchodźcy nadal tu są. Właściwie to się z tego cieszę. Przynajmniej nie czuję się tak samotny. Nie możesz sobie jednak wyobrazić, jak pełna jest nasza piwnica przeciwlotnicza, ponieważ cały dom jest zajęty przez uchodźców. Tak więc, moje kochane dziecko, kończę teraz i idę na obiad. Życzę Tobie i naszemu małemu ukochanemu Frankowi wszystkiego najlepszego. Pozdrawiam i całuję Was. Serdecznie, z wierną miłością, Wasz tata.
Wkrótce napiszę ponownie i mam nadzieję, że przynajmniej jeden list dotrze do Ciebie. Pozdrowienia również dla Mausi (Myszki) i krewnych od M. Jeszcze raz najlepsze pozdrowienia Tatuś
Wśród zdań dotyczących spraw osobistych ponownie pojawia się kilka relacji o tym, co działo się ogólnie w tamtym czasie w Gdańsku.
sytuacja w Gdańsku wygląda obecnie dość krytycznie. Miejmy jednak nadzieję, że wszystko jeszcze się dobrze ułoży. Ze względu na bliskość frontu mieliśmy już kilka nalotów.
(…)
Nie możesz sobie jednak wyobrazić, jak pełna jest nasza piwnica przeciwlotnicza, ponieważ cały dom jest zajęty przez uchodźców.
Maszynopis ten oznaczony jest ręcznie numerem 5.
c.d.n.
Autor tekstu: Jacek Górski.
Tłumaczenie – Andreas Kasperski.
Oryginalny list pochodzi z kolekcji Opowiadaczy Historii Dolnego Miasta w Gdańsku.


