Listy z Gdańska pisane w marcu 1945 roku (część III)

Po listach napisanych 812 marca przyszedł czas na trzeci w kolejności maszynopis. Tym razem będzie to tłumaczenie korespondencji pisanej przez Willy Justa z Angielskiej Grobli 9 I w marcu 1945 roku do swojej córki w dwa dni od ostatniego listu. Tym razem tekst zmieścił się dopiero na trzech kartkach.
14 dzień marca 1945 roku to była środa.

Moje kochane dziecko!
Właśnie otrzymałem Twój miły list z 2 marca. Możesz sobie wyobrazić, jak bardzo się z tego cieszę. A Ty nadal nie masz ode mnie żadnej wiadomości? Nie rozumiem tego. To już szósty list, który do Ciebie piszę. Listy wysłałem nawet pocztą lotniczą, aby dotarły szybciej. Być może otrzymałaś już ode mnie jakąś wiadomość. Dobrze, że Mausi otrzymała przynajmniej pocztę wychodzącą z Gdańska. To dla ciebie znak życia z ojczyzny. To, że Frankchen jest już takim dużym mężczyzną i potrafi siadać na nocniku, to naprawdę coś. Bardzo chciałbym go przy tym obserwować i cieszyć się tym małym chłopcem. Ale to pobożne życzenie, które teraz nie może się spełnić. Masz całkowitą rację, moje kochane dziecko, kiedy jest się tak daleko od domu, dopiero wtedy wiadomo, jak pięknie jest w ojczyźnie. W każdym razie spędziliśmy razem piękne chwile, podczas których nigdy nie było między nami żadnych nieporozumień, i dzięki temu mamy najpiękniejsze wspomnienia, których nikt nam nie może odebrać. Jak już pisałem w ostatnim liście, sytuacja tutaj w Gdańsku jest dość krytyczna, ponieważ wróg zbliża się coraz bardziej. Nie jest to przyjemna sytuacja, ale masz rację, nie ma sensu się nad tym zbytnio zastanawiać, bo wtedy wszystko staje się jeszcze bardziej nie do zniesienia, a rzeczywistość i tak się nie zmieni. Z Schönbaum i Freienhuben nie mam żadnych wiadomości już od dłuższego czasu.
Zakładam, że musieli się stamtąd wyprowadzić i są w drodze do Gdańska. Kto wie, jak to wszystko przetrwają, zwłaszcza Lieschen, która nadal jest chora. Nie móc wiedzieć nic o tym, co dzieje się z innymi, jest nie do zniesienia. Człowiek martwi się o wszystko i nie dochodzi do żadnego wniosku/celu. Jakże jestem teraz szczęśliwy, że wyjechałaś z naszym małym skarbem i nie musisz przeżywać tych wszystkich emocji tutaj. Chociaż pożegnanie z najbliższymi mi osobami na świecie było dla mnie trudne do okazania wtedy, to jednak cieszę się, że zdecydowałaś się wtedy wyjechać. Teraz bowiem wyjechanie jest bardzo trudne i przede wszystkim wiąże się z większym niebezpieczeństwem niż wtedy. Przede wszystkim bardzo mnie uspokaja świadomość, że jesteś przynajmniej w miarę bezpieczna. Mój teść też czuje się tak samo. On również cieszy się, że jego rodzina wyjechała. Nawiasem mówiąc, wczoraj obaj mieliśmy dyżur w schronie przeciwlotniczym i mogliśmy się nawzajem pocieszać. Teść nie miał żadnych wiadomości od Egona, ale z frontu nie dociera tu żadna poczta. Wszyscy bliscy żołnierzy walczących na froncie nie mają żadnych wiadomości o nich. Tutaj również pozostaje nam czekać i mieć nadzieję, nawet jeśli jest to bardzo trudne. Być może jakiś dobry los go chronił i nadal będzie go chronił. Jednak bardzo trudno jest w to wierzyć. Dzisiaj przeleję 800 RM na Twoje konto pocztowe, ponieważ nie potrzebuję tych pieniędzy tutaj, a Ty możesz ich później potrzebować. Byłoby dobrze, gdybyś podała swój adres do urzędu pocztowego, który obecnie znajduje się w Berlinie NW7, wtedy będzie możliwość, że otrzymasz wyciąg z konta. Otrzymałem jeszcze dwa wyciągi z konta, które już Ci przesłałem. Tak więc, moje drogie dziecko, mam nadzieję, że przynajmniej ten list do Ciebie dotrze. Ponieważ nie wiem, jak długo jeszcze poczta będzie docierała stąd do Rzeszy, chciałbym już teraz złożyć naszemu małym Frankchen życzenia urodzinowe i życzyć mu wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim zdrowia i dalszego radosnego rozwoju. Modlę się do Boga, aby nasz mały skarb pozostał z Tobą, wtedy będziesz miała przynajmniej kogoś, dla kogo możesz żyć i o kogo możesz się troszczyć. Życzę Wam obojgu wszystkiego najlepszego, przesyłam serdeczne pozdrowienia i czułe pocałunki w wiernej miłości,
Twój Tatuś.

O nastrojach w ówczesnym Gdańsku możemy dowiedzieć się trochę więcej z tej części listu:

(…) sytuacja tutaj w Gdańsku jest dość krytyczna, ponieważ wróg zbliża się coraz bardziej. Nie jest to przyjemna sytuacja, ale masz rację, nie ma sensu się nad tym zbytnio zastanawiać, bo wtedy wszystko staje się jeszcze bardziej nie do zniesienia, a rzeczywistość i tak się nie zmieni.

Ten maszynopis pozbawiony jest odręcznego numeru. Ale z samej treści wyniki, że był on szóstym w kolejności.

c.d.n.

Autor tekstu: Jacek Górski.
Tłumaczenie – Andreas Kasperski.
Oryginalny list pochodzi z kolekcji Opowiadaczy Historii Dolnego Miasta w Gdańsku.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *