Mieszkałem na Dolnej 10a – wspomina Kazimierz Furmańczyk (część XXXVI)
Część I, Część II, Część III, Część IV, Część V, Część VI, Część VII, Część VIII, Część IX, Część X, Część XI, Część XII, Część XIII, Część XIV, Część XV, Część XVI, Część XVII, Część XVIII, Część XIX, Część XX, Część XXI, Część XXII, Część XXIII, Część XXIV, Część XXV, Część XXVI, Część XXVII, Część XXVIII, Część XXIX, Część XXX, Część XXXI, Część XXXII, Część XXXIII, Część XXXIV, Część XXXV
25/ Stypendium Fulbrighta
Krótko po kolokwium habilitacyjnym otrzymałem stypendium Fulbrighta w klasie senior. I przebywałem pół roku w University of Florida w Gainesville. Opiekunem moim był dr Scot Smith z Faculty of Civil Engineering, Department of Surveying and Mapping. W ramach tego samego wydziału korzystałem z cennych konsultacji światowej sławy prof. R. Dean’a. Oraz współpracowałem z prof. Ashish Mehta – specjalistą od procesów brzegowych. Miałem okazję zapoznać się z doskonałym warsztatem pracy teledetekcyjnych badań strefy brzegowej, GIS, w tym przetwarzania obrazów oraz wykorzystania GPS.
Przyjechałem do Gainesville w kwietniu. Na lotnisko przyjechał po mnie mój opiekun dr Scot Smith. Gdy wyjeżdżałem z Polski temperatura była blisko 20 stopni. Natomiast w Gainesville powitał mnie upał powyżej 30 stopni. Momentalnie stałem się cały mokry. Scot zawiózł mnie do prof. Jimie Morrisona, u którego miałem zamówiony pokój. Tam mogłem się rozpakować, wziąć prysznic i ubrać lżejsze ubranie. Gainesville jest uroczym niedużym miastem ulokowanym w środku Półwyspu Floryda. Jest tam klimat subtropikalny, gdzie o tej porze panują wysokie temperatury i duża wilgotność. Jim poradził mi, abym po praniu skorzystał z suszarki, gdyż bielizna powieszona na zewnątrz, gdy nie ma wiatru, nie schnie. I po około tygodniu pleśnieje i nadal jest mokra. Do Instytutu maiłem parę kilometrów, więc Jim pożyczył mi rower, bo do sklepu było równie daleko. Po przyjeździe do Instytutu, w środku była klimatyzacja tak silna, że po 10 minutach było mi zimno. Musiałem często wychodzić na zewnątrz, aby się zagrzać. Zauważyłem, że wszyscy przynoszą ze sobą sweterki, aby nie zaziębić się. W całym otoczeniu: zarówno akademickim, jak też na ulicy byłem traktowany niesamowicie serdecznie, z dużą otwartością i empatią. Wszyscy byli uśmiechnięci. Był to ogromny kontrast w stosunku do atmosfery w Polsce.
Dużą pomocą w kontaktach z ludźmi spoza Uczelni była Elżbieta – Polka studiująca w Gainesville, a mieszkająca również u Jima. Pokazywali mi miasto i okolice. Szczególnie cenne były jej rady, jak mam się zachować w różnych sytuacjach. Spotykała się z Danielem, doktorem biologii z Uniwersytetu i po pewnym czasie wyszła za niego za mąż i nazywała się Elżbieta Brown. Staliśmy się przyjaciółmi i po moim powrocie do Polski, kilkakrotnie odwiedzali mnie w Szczecinie. Daniel jest obecnie profesorem. A Elżbieta, niestety zmarła niedawno. Szkoda tak miłej, pełnej energii osoby.
Po upływie blisko dwóch tygodni kupiłem sobie własny, używany samochód (Toyota). I mogłem w wolnym czasie zwiedzić interesujące miejsca przyrodnicze Florydy. Wybrzeże atlantyckie (wschodnie) z pięknymi plażami kształtowane jest przez oddziaływanie Atlantyku: falowanie, pływy, prądy. Piasek jest tu zazwyczaj dosyć twardy. Nawet w miejscowości Daytona Beach odbywały się na plaży wyścigi samochodowe do czasu wybudowania toru wyścigowego na lądzie z dala od plaży. W czasie mojego pobytu, prawie wszędzie można było wjechać samochodem na plażę.
Floryda w większości zamieszkana jest przez ludność o wyznaniu katolickim. Ela podpowiedziała mi, gdzie znajduje się kościół, w którym odprawiane są msze w języku polskim. Jednego razu pojechałem tam z ciekawości. Msza była trochę inaczej odprawiana, jak w Polsce. Po mszy, w jednej z sal kościelnych było przygotowane przez wiernych przyjęcie z kawą, herbatą i ciastem z możliwością wymiany informacji (pogadaniem) oczywiście w języku polskim. Było to dla mnie ciekawe wydarzenie. Miejscowość nazywa się Korona.
Zachodnie wybrzeże Florydy jest płaskie i roślinność dochodzi do Zatoki Meksykańskiej. Brzeg nie jest chroniony przez wydmy. Więc przy wyższym poziomie morza, woda „wchodzi” daleko w ląd. Lokale użytkowe i dojścia lokalizowane są na palach. W takich miejscach lokalizowane są zazwyczaj obszary chronione, cenne przyrodniczo. Największym obszarem chronionym na Florydzie są błota i lasy namorzynowe Everglades obejmujące południową część Florydy.
Udało mi się też odwiedzić dwa centra kosmiczne: na Florydzie (tylko z zewnątrz) oraz w Houston w Teksasie (tam miałem wykład).
Na zaproszenia Uniwersytetów: RUTGERS W New Jersey, Texas A&M k/Houston, University of Maryland k/ Washington DC, Army Corps of Engineers w Jacksonville oraz Space Center w Houston wygłosiłem wykłady dotyczące prowadzonych przeze mnie prac badawczych. Ponadto złożyłem wizytę w Boca Raton, u głównego redaktora czasopisma: Journal of Coastal Research dr Charles’a Finkl’a.
Przy okazji wizyty w Rotgers University, dzięki uprzejmości prof. Norberta Psuty’ego odwiedziłem laboratorium brzegowe nad Zatoką Little Egg oraz miasto hazardu Atlantic City.
Z okazji Halloween, Joan Mosa zorganizowała party, na które zostałem zaproszony.
Do lokalizacji opisywanych miejsc i ich opisu polecam skorzystanie z portalu Google.
c.d.n.
Autor wspomnień i posiadacz udostępnionych materiałów zdjęciowych – Kazimierz Furmańczyk


























