Mój pierwszy dzień w szkole
Tego dnia od rana byłem bardzo zestresowany. Ale i ciekawy tego, co to się wydarzy. Mama wystroiła mnie w białą koszulkę i krótkie spodenki. Na nogach białe podkolanówki i sandałki. Bo tego dnia było ciepło.
Oczywiście pierwszego dnia poszedłem do szkoły z Mamą, która jeszcze przez cały pierwszy tydzień odprowadzała mnie do szkoły. Później chodziłem już sam. Bo miałem blisko, gdyż mieszkałem na Ułańskiej. Tego pierwszego dnia idąc z Mamą do szkoły i będąc już przy ogrodzeniu usłyszałem głośne rozmowy starszych dzieci, które były już na boisku szkolnym. I trochę się wystraszyłem, bo pierwszy raz widziałem tak dużo dzieci w jednym miejscu.
Po apelu który odbył się w sali gimnastycznej udaliśmy się na trzecie piętro, gdzie była nasza pierwsza klasa. Stały tam trzy rzędy ławek. My usiedliśmy w ławkach, a nasi rodzice stali za ławkami pod ścianą.
Czekałem w napięciu, co się wydarzy. Ale po chwili weszła Pani, która przywitała się z nami i powiedziała że nazywa się Mazella i będzie naszą wychowawczynią i będzie nas uczyła wszystkich przedmiotów. Później podała plan lekcyjny który zapisywali nasi Rodzice. Po tej pierwszej lekcji i po wyjściu na korytarz okazało się że do tej samej klasy co Ja będą jeszcze uczęszczały trzy koleżanki (jedna z nich jest moją żoną od 48 lat) i dwóch kolegów z mojej ulicy. Więc cieszyłem się, że mam w klasie znajomych z podwórka. Pamiętam że po przyjściu do domu Mama i ja zapakowaliśmy do tornistra (kartonowego) przybory szkolne według planu na następny dzień. I oczywiście Mama przygotowała mi granatowy błyszczący z tarczą szkoły fartuszek szkolny.
I tak to się zaczęło ta moja edukacja w mojej kochanej podstawówce. Przez pierwsze cztery lata uczyła mnie Pani Mazella. A później to każdego przedmiotu uczył już inny nauczyciel. Ale o tym to może innym razem.
Udostępniam moje zdjęcie z drugiej klasy oraz świadectwo z ukończenia klasy pierwszej rok 1963.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich kolegów i koleżanki oraz pedagogów
Roman z Ułańskiej
A wszystko to powróciło we wspomnieniach z 1 września 1962 r. Zaś wymieniana tak często w tekście szkoła działa do dzisiaj. Jest to Szkoła Podstawowej nr 4 z Łąkowej 61
