Moje refleksje na dziesięciolecie Opowiadaczy Historii
Ja swoje wspomnienia, jako Prosty Chłopak z Dolnego Miasta, zaczynałem w połowie lat pięćdziesiątych. Było to tak dawno, że dane mi było nawet jeździć tramwajem przez Długą… No i potem żyć pogodnym, barwnym życiem, dolnomiejskiej rodziny, tak bardzo związanej wtedy przez szkołę i kościół z sąsiednią Olszynką.
Ta fotka naszej klasy ósmej jest świadectwem ukończenia Naszej Szkoły Nr 3 na Dolnym Mieście w czerwcu 1970 roku. Moim zdaniem był to rok przełomowy w historii nie tylko dzielnicy . Lata sześćdziesiąte mocno scementowały lokalną społeczność. Wspólna nauka, wspólny udział w życiu kościoła i dzielnicy, wspólne inicjatywy sąsiedzkie, nawiązane przyjaźnie, wspólne sąsiedzkie radzenie sobie z wyzwaniami życiowymi. Bez względu na korzenie. Polacy, repatrianci z Wileńszczyzny i innych Kresów, przybysze z głębi Polski, Kaszubi, pozostali w Gdańsku po wojnie Niemcy oraz tzw. Danzingerzy, stworzyli zgodną, przyjazną wspólnotę. My – ich dzieci nawiązaliśmy bezkompromisowe i bliskie więzi, w szkole, na podwórkach, na boiskach – takie „ na zawsze”…
W tym miejscu, w tej dacie, kończy się seria moich Wspomnień Marka Prostego Chłopaka z Dolnego Miasta.
Podpisany w grudniu układ o normalizacji stosunków polsko-niemieckich wstrząsnął lokalną społecznością, bo umożliwił rodzinom mającym korzenie niemieckie wyjazd na stałe do RFN. Paru kolegów z naszej klasy wraz z rodzinami w następnych latach emigrowało by polepszyć swój byt i sytuację materialną. Byli tacy sąsiedzi co szukali punktów zaczepienia, tj. przyczółków jakichkolwiek koligacji umożliwiających wyjazd.
Nauka podjęta w szkołach średnich, technikach, zawodówkach spowodowały że rozpierzchły się nasze bliskie więzi. Dolne Miasto przestało być naszą dzielnicą, a najlepiej sytuowane rodziny szukały mieszkań w tzw. „nowym budownictwie”- najczęściej w najnowszych gdańskich blokowiskach Przymorza, Zaspy, Suchanina … Niektórzy zmarli… Opuszczone mieszkania stały się socjalnymi, z elementem związanej z tym patologii.
Gdy dokonuję bilansu, kto z naszej w/w szkolnej fotografii, mieszka jeszcze na Dolnym Mieście, to wychodzi mi że jest to tylko kilka osób: Zosia z Wierzbowej, Marek („Pusio”) z Przyokopowej, Krzysiek („Święty”) z Zielonej, no i ja z Dobrej. Tylko czwórka…
Dobrze się stało że Opowiadacze Historii wyzwolili energię która pozwoliła ocalić od zapomnienia tyle rzeczy materialnych i niematerialnych!
Przechodząc obok naszego kościoła często zerkam na tablicę z nekrologami. Nie znam z nazwiska (choć z widzenia pewnie tak) wszystkich naszych dolnomiejskich sąsiadów, Tych którzy odeszli, ale spoglądam na ich wiek… Bardzo wielu z nich odeszło blisko dziewięćdziesiątki, a wielu blisko setki. Szukam nazwisk bliższych i dalszych znajomych. Wszyscy Oni to unikalne czasami losy… Warto próbować udokumentować to, co za sobą pozostawiają: fotografie, pamiątki, czy też wspomnienia najbliższych lub znajomych.
Imię i nazwisko: Marek Bumblis
Data pierwszego artykułu: 10 kwietnia 2020 r.
Tytuł pierwszego artykułu: Wielkanoc na Dolnym Mieście
Liczba opublikowanych artykułów: 16.


Piszesz z sercem i wiedzą – to widać.To jeden z tych materiałów, które mimo prostoty wciągają. Doceniam brak zbędnych ozdobników. Widać, że ktoś tu nie tylko pisze, ale też dogłębnie przemyślał temat.
Wspaniały serwis,piękna inicjatywa.Ja też jeździłam 8 przez Długa .Do dzisiaj odwiedzam grob siostry Wery.Mieszkalysmy w jednym domu.W sobotę pożegnaliśmy Hankę Pick z Fundacji.
Piękne wspomnienia odwiedzam jeszcze siostrę na ul.Dobraj 2 która mieszka tam od urodzenia a teraz już mineło dużo lat.