Nasza ósma klasa z SP 65 – to już 40 lat
Kto by to pomyślał!?
Gdy chodziliśmy jeszcze do szkoły, mówiono o nas:
co za niezgrana klasa! Jesteście jedyną tak niezgraną klasą!
Myśmy w to wówczas wierzyli, bo tak mówili dorośli, czyli nasi nauczyciele. Sporo było w tym prawdy, gdyż pochodziliśmy z różnych części Dolnego Miasta, a nawet z Olszynki. Do tego była też różna struktura społeczna, czyli np. i dzieciaki z bloków wojskowych i ze starych kamienic. Różnic było dużo, ale i były wspólne tematy. Gdy ktoś na podwórku rzucił hasło:
topielec!
to zbiegaliśmy się nad kanałem absolutnie wszyscy, by zobaczyć, że ta pływająca kula, to jednak nie piłka, a głowa topielca. Ot, takie atrakcje 8).
Po wielu latach od zakończenia podstawówki, spotykaliśmy się w realu, dzięki portalowi NaszaKlasa. Nawet było nas całkiem sporo. Jednak dopiero 39 lat po zakończeniu wspólnej nauki, zdecydowaliśmy się na wspólny wyjazd klasowy. Podczas tamtego wyjazdu były lekcje muzyki /Mirka/, oraz lekcje języka polskiego na bazie słownika/ Danusia/. Tak było w ubiegłym roku.
W tym roku odbył się ponowny zlot naszej 8B, ze szkoły nr 65 w Gdańsku, im Alfa Liczmańskiego. Oczywiście wszyscy wiedzieliśmy, że imię patrona zostało celowo złagodzone zdrobnieniem, bo prawdziwe imię patrona: Alfons, niezbyt pasowało do uszu uczniów.
Spotkanie na wyjeździe, tyle lat po ukończeniu szkoły? To nie możliwe, jakim cudem?…
pytali nasi znajomi, gdy przygotowywaliśmy ten wyjazd.
Od piątku do niedzieli, świętowaliśmy, wspominaliśmy, śpiewaliśmy piosenki szkolne oraz te z repertuaru naszych mam. Były przebieranki na modłę lat 80-tych. Był tort z cukierni WZ – ufundowany przez naszego kolegę Jarka. Były opowieści o psikusach, jakie robiliśmy sobie wówczas nawzajem albo naszym rodzicom. Było odkrywanie tajemnic sprzed lat. Krótko mówiąc – było po prostu wspaniale!
Okazało się, że może i wówczas, w szkole nie byliśmy taką zgraną klasą. Jednak teraz, po latach, jesteśmy zwartą grupą przyjaciół. Wiemy na co można liczyć w tej grupie i na pewno wzajemnie się rozumiemy jak nigdy dotąd. I tu należy się pochwała wieku dojrzałego. Żadne, z nas, gdy miało lat 14-15, nie sądziło, że przede wszystkim zestarzejemy się, ale że kiedykolwiek jeszcze pojedziemy na wspólny wyjazd. Ale, zaraz! Myśmy się jednak nie zestarzeli, bo w duszach nadal gra ta nastoletnia energia i fantazja, chęć robienia psikusów i wspólnych wybuchów śmiechu.
Rozstać się było ciężko, tak samo jak wtedy, gdy 40. lat temu rozdano nam świadectwa i to był /miał być/, finał wspólnej, szkolnej przygody od zerówki do ósmej klasy. Aż tu nagle! 8B, po latach znowu spotyka się!
To co? Za rok kolejny zjazd? No i namówiliście 🙂
Zachęcamy wszystkich, do spotkań po latach, bo to najpiękniejszy czas naszego dzieciństwa i młodzieńczości, czego zalążkiem była nasza szkoła nr 65.
Wspominała: Danuta Płuzińska-Siemieniuk
P.S. Ale to jeszcze nie koniec. O tym jakie były dalsze efekty tego spotkania, dowiecie się już niebawem.




