Nina
Wczoraj, 12 dnia maja usłyszałam smutną wiadomość. Zmarła Stanisława Celińska.
Jej związek z Dolnym Miastem jest niezwykły. Miała 23 lata, kiedy Mistrz Wajda postanowił nakręcić film na podstawie opowiadania Tadeusza Borowskiego „Bitwa pod Grunwaldem”. Koszary na ulicy Łąkowej stały się miejscem akcji filmu (zdjęcia były także kręcone w muzeum Aushwitz Birkenau i w Elblągu).
Słynny „Krajobraz po bitwie” był debiutem i początkiem kariery filmowej młodziutkiej Stanisławy. Kasztanowe włosy, urokliwe piegi, biała sukienka w drobne kwiatki, to Nina. Młodziutka Żydówka, która przyjeżdża do utworzonego przez żołnierzy amerykańskich obozu dla uchodźców, w którym zostają umieszczeni byli więźniowie z wyzwolonego przez żołnierzy amerykańskich obozu koncentracyjnego. Główny bohater, Tadeusz – w tej roli Daniel Olbrychski, młody poeta, który nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Koszmar wojny, życia w obozie, walka o przetrwanie, wszystko to odbija się na psychice osadzonych.
Byłam nastolatką, kiedy po raz pierwszy obejrzałam ten film. Wychowana w duchu opowieści o okropności wojny, życia w obozie bardzo przeżywałam losy bohaterów. Stanisława Celińska, czyli filmowa Nina, to postać, która chce się odciąć od przeszłości, koszmarów wojny i traumy obozu. Namawia Tadeusza do ucieczki z obozu dla uchodźców, do rozpoczęcia normalnego życia bez wspomnień i powracania do przeszłości. I to była postać tak bliska mojemu sercu, bo bardzo przypominała mi moją Mamę, która po wojennych przejściach też chciała wymazać z pamięci koszmar wojny, przeżyć w obozach i zacząć żyć, żyć i cieszyć się każdym danym dniem. Żal.
Czarno-białe materiały umieszczone w artykule opublikowano w tygodniku „Film” z 1970 roku w numerach: 8 (str. 10), 33 (str. 15), 37 (str. 5), 40 (str. 10-11). Pochodzą one z prywatnej kolekcji Jacka Górskiego.



