Nowa tabliczka na drzwiach
To był rok 1903. Pierwszymi mieszkańcami piętrowego domu na an der Steinschleuse (Grodzy Kamiennej) 2d byli Pallat, Radczun, Rosenberg, Schulz i Wrage. Ale ta historia zaczyna się około 30 lat później. Księga Adresowa z 1931 roku informowała, że pod wskazanym adresem, który nas interesuje, nie przebywał już nikt z wcześniej wymienionej piątki. Mieszkania zajmowali zaś – Franz Krause, Eugen i Berta Krüger oraz rodzina Zyndów – Adalberg, Johs. i Paul.
Pewnego dnia (może właśnie w tak samo upalny dzień jak dzisiaj) na klatce schodowej spotkali się Franz i Eugen. Widać było, że ten drugi nie miał tęgiej miny. I wcale nie było to spowodowane wysoką temperaturą na ulicy. Sąsiedzi wymienili między sobą kilka zdań i pokiwali głowami na znak zrozumienia całej tej sytuacji. A następnego dnia także i Zyndowie już też o tym wiedzieli, bo Berta powiedziała o tym Paulowi, kiedy wieszała pranie na podwórku, a on akurat wyglądał przez okno. Dobrze im się tu wszystkim mieszkało pod jednym dachem. Ale szykowały się zmiany. Krügerowie planowali przeprowadzkę. I wszyscy się zastanawiali, kto przyjdzie na ich miejsce.
Dawno nie było takiego ruchu na ich ulicy jak w tamtym tygodniu. Po niedzieli przyjechała przyczepa z napisem Felix Laubrinus. I zapakowali na nią cały dobytek Krügerów. Ostatnie uściski, ostatnie poklepywanie po plecach. Łezki w oczach. Składane obietnice, że będą siebie odwiedzać. I machanie ręką na pożegnanie.
A w kilka dni później w tym samym miejscu stanęła przyczepa – tym razem z napisem Julius Wohlgemuth. Wśród osób, które czujnie doglądały wyładowywania mebli, kartonów, walizek, paczek i skrzynek wyróżniał się jeden z mężczyzn, który komentował prawie każdy przedmiot, który lądował na ziemi.
Doskonale wiedział gdzie zapakowane są talerze i szklanki, a gdzie młotki, śrubokręty i obcęgi. Skrupulatnie liczył krzesła. Przytrzymywał stolik akurat za tę nogę, która była lekko poluzowana. Nie mylił obrazu z lustrem, chociaż oba przedmioty były w podobnych kształtach. Delikatnie oparł rower o ścianę budynku. Wyjaśnił też – co przesypuje się w jednej ze skrzynek i tak dziwnie szeleści. Kiedy jedna część ekipy opróżniała przyczepę, druga wnosiła kolejne elementy tej przeprowadzkowej układanki do wskazanego mieszkania. Do pomocy przyłączyli się też sąsiedzi – zarówno z tego domu jak i z domów obok. Krause współpracował z Heinrichem Wiltzkim spod 2b. Obaj asystowali przy wnoszeniu ciężkich mebli. Gustav Pallat z 2c i Viktor Hinc z 2e pomagali przy transporcie skrzyń. A wdowa Anna Handel z 2f zajęła się lekkimi kartonami. Przypomniała sobie przy okazji czasy, gdy w takich kartonach dostarczała dawniej do swoich klientek eleganckie kapelusze i garsonki. Zyndowie zaś pilnowali roweru, który stał się przedmiotem pożądania biegających po ulicy dzieci. I tylko Erna Wolff z 2f obserwowała wszystko zza firanki w oknie i coś tam komentowała pod nosem. Ale Wolffowie od dawna byli jacyś dziwni.
W czasie prac nie było zbyt wiele okazji do rozmów z nowym sąsiadem. Ale kiedy cała zawartość przyczepy została wyładowana i specjaliści od przeprowadzek mogli już wrócić do swojej firmy na Żabim Kruku, a wszystko z ulicy zostało wniesione do mieszkania – mężczyzna stojąc przed drzwiami wejściowymi do budynku, pięknie podziękował wszystkim tym, którzy mu pomagali. I zaprosił na niedzielę na skromny poczęstunek. A potem wyjął coś z tylnej kieszeni spodni, wszedł na klatkę schodową i podszedł do swoich drzwi. Na podłodze stała mała skrzyneczka, z której wydobył śrubokręt i pudełko ze śrubkami. Spojrzał na drzwi swojego mieszkania, coś zmierzył wzrokiem, coś palcami prawej dłoni. A następnie sięgnął po pierwszą niewielką śrubkę i w dokładnie zaplanowanym miejscu w lewej części drzwi przyłożył ją do lewego górnego rogu… metalowej tabliczki. A następnie wkręcił ją do oporu. Podobnie postąpił z prawym górnym rogiem. A potem zajął się tymi rogami na dole. Kiedy ostatnia śrubka została dokręcona – spojrzał z oddali na efekt swojej pracy. Był ślusarzem i monterem, więc swoim fachowym okiem dokładnie przyjrzał się, czy czegoś nie trzeba poprawić…
Dziadek powtarzał mu zawsze, kiedy był mały i musieli się często przeprowadzać z jednego domu do drugiego:
Pamiętaj Erneściku. Możesz powiedzieć, że dom jest tak naprawdę Twoim domem dopiero w momencie, kiedy na jego drzwiach zawiśnie na stałe tabliczka z Twoim imieniem i nazwiskiem.
Przed chwilą potwierdziły się dziadka słowa. Oto właśnie odnalazł swój nowy dom. I nie wiedział nawet o tym, że będzie w nim mieszkał na pewno do 1942 roku, a może i dłużej.
Kto wie czy było tak… Kto wie czy było tak…
Autor tekstu: Jacek Górski
Oryginalna metalowa tabliczka pochodzi z kolekcji Opowiadaczy Historii Dolnego Miasta w Gdańsku. Szkic budynku stojącego pod adresem an der Steinschleuse 2d pochodzi z Archiwum Państwowego w Gdańsku mieszczącego się na ulicy Wałowej 5. Numer jednostki w Archiwum Państwowym: 3/3774
Jednostka aktowa: 10/15/0/-/131.
Tekst został opracowany na podstawie dostępnych online Ksiąg Adresowych z 1903, 1931, 1933 i 1942 roku.

