O Krzyżakach z Dolnego Miasta
Bardzo podoba mi się film Starego Ziomka o produkcji filmu „Krzyżacy”.
Film ten produkowano w dużej, tej najbardziej istotnej części, na kociewskich plenerach. Oraz w pokrzyżackich zamkach, które dobrze znam z grzybobrania i wycieczek samochodowych. Film dobrze oddaje to jak tworzy się magia kina. Jednak tym razem nie o filmie tylko o „skutkach” jego projekcji wśród dzieciaków Dolnego Miasta, choć pewnie podobne były w całej Polsce…
Byłem jeszcze na początku podstawówki, gdy to filmowe „wici”, kilka lat po oficjalnej premierze filmu, spowodowały pospolite ruszenie dzielnicowego rycerstwa. Nastąpiła masowa produkcja uzbrojenia… Miecze z pary desek lub listewek, tarcze z pokryw od kotłów do gotowania bielizny, elementy zbroi z wykorzystaniem różnych pomysłowo dobranych elementów odzieży „wzmacnianej” kartonem, brystolem… Elitę rycerstwa stanowili ci, którzy mieli rodzinę lub znajomych w naszej dolnomiejskiej Blaszance, bo z odpadów blachy powstawały wspaniałe fragmenty wyposażenia rycerzy. Do dziś pamiętam tarcze pomalowane na biało z czarnym krzyżackim krzyżem, oraz z wycięciem na twarz w ich rogu… Byłem wtedy kilkuletnim giermkiem na początku podstawówki, ale udało mi się uprosić mamę by kupiła mi w sklepie z zabawkami (na rogu Długiej i Tkackiej) prawdziwy drewniany miecz ! Skórzana pilotka dopełniała mój ekwipunek. Dzieciarnia walczyła z sobą w licznych dzielnicowych potyczkach …
Niestety nie byłem świadkiem bezpośredniego starcia na otwartym polu… Tak jak pod Grunwaldem … A może ktoś z moich starszych kolegów pamięta nasze krzyżackie starcia?!
Wspominał Marek Bumblis
Oryginalne wydanie książeczki „Zbroje rycerskie” wydanej w 1962 roku przez Wydawnictwo Harcerskie pochodzi z archiwum Opowiadaczy Historii Dolnego Miasta w Gdańsku.
