Rodzina Bahrendtów i znaczki z Kamiennej Grobli
Kto by pomyślał, że w czasie II wojny światowej takie hobby jak kolekcjonowanie znaczków pocztowych będzie nadal kontynuowane. I że będzie istniał spory rynek, na którym jedni będą znaczki sprzedawać, a drudzy je kupować. Wiedzieliście o tym?
Opowiadacze uświadomili sobie, że tak właśnie było za sprawą m.in. pewnego mieszkańca ulicy Steindamm (Kamienna Grobla) o nazwisku Bahrendt. A dokładniej Ernsta Bahrendta. Chociaż reprezentował on już kolejne pokolenie rodziny, która z Kamienną Groblą związana była mniej więcej od połowy XIX wieku i zadomowiła się w tym miejscu prawie na 100 lat. Zacznijmy zatem od początku.
Wilhelm Eduard Bahrendt
Z Księgi Adresowej z 1849 roku można dowiedzieć się, że w Gdańsku był wówczas jeden Bahrendt – Wilhelm, Eduard. Z zawodu kupiec. A jego miejscem zamieszkania była 1ster Steindamm (Kamienna Grobla 1). Ulica Kamienna Grobla podzielona była w tamtym czasie na trzy części. Ta o numerze 1 biegła od ulicy Ułańskiej do ulicy Dolnej. Nie było też jeszcze klasycznych numerów domów. A istniały tzw. numery serwisowe przydzielono do konkretnej dzielnicy. Listy przychodziły więc wówczas na wskazaną ulicę pod numer 379,80.
15 lat później firma prowadzona cały czas przez kupca W.E. Bahrendta działała już oficjalnie pod adresem Kamienna Grobla 9. Ale potem następowały sukcesywnie zmiany. W latach 1876-1880 – tym razem agent drzewny o tych samych inicjałach działał na Hundegasse (Ogarnej) 44. W roku 1884 ta sama działalność była prowadzona przez znanego nam już W.E. Bahrendta na ulicy Poggenpfuhl (Żabi Kruk) 22. A w latach 1888-1897 na Langermarkt (Długim Targu 22). I to tam właśnie jeszcze do 1903 roku żył on sobie z odłożonego kapitału.
Emil Heinrich Bahrendt
Wracając jednak na Kamienną Groblę 9 – w tym miejscu działalność w branży drzewnej (kto wie – może skład drewna, być może handel drewnem, a może jakiś niewielki tartak…) wcale nie została przerwana. Zmieniło się tylko imię nowego przedsiębiorcy. Jeszcze w 1876 roku nieznany nam wcześniej Emil Heinrich Bahrendt był kupcem. Ale już dwa lata później oficjalnie podawał do wiadomości, że prowadzi na Dolnym Mieście pod wskazanym adresem biznes drzewny. Następnie przez pewien czas (1880-1890) podkreślał, że handluje drewnem z Rosji. Albo, że ma tartak (1898-1902). Ale najdłużej (bo przez około 30 lat) reklamował się po prostu jako eksporter drewna. Tak było w latach (1897-1927).
Johannes Bahrendt i Ernst Bahrendt
W 1902 roku pierwszy raz pod adresem Steindamm (Kamienna Grobla) 10 pojawił się kupiec Johannes Bahrendt. A w tamtych latach przełomu XIX i XX wieku widać już było doskonale, że działki o numerach 8, 9 i 10 należą chyba do tej samej rodziny. 
I tylko w zależności od roku publikacji Księgi Adresowej, pod jednym numerem raz było biuro firmy, innym razem wspomniany tartak albo nawet… mieszkanie prywatne.
W 1907 roku pierwszy raz do adresu Kamienna Grobla przypisany został Ernst Bahrendt. Najpierw jako kupiec, a już dwa lata później jako współwłaściciel firmy wspomnianego wcześniej Emila Bahrendta. W 1911 roku kolejnym współwłaścicielem tej samej firmy został nadmieniany już wcześniej Johannes Bahrendt. W takim stałym tercecie interes rozwijał się przez kolejne prawie 15 lat (do mniej więcej roku 1924). W 1925 roku Johannes poszedł w ślady Wilhelma Eduarda i został rentierem. A od 1927 roku w Księgach Adresowych nie można już było znaleźć Emila.
W 1931 roku pierwszy raz pojawiła się w badanych przez nas źródłach wzmianka o firmie Bahrendt & Co. – działająca oficjalnie w branży chemicznej (przedstawicielstwo, agencja, komis). A w 1939 roku w uzupełnieniu informowano też przy tej samej firmie o handlu znaczkami pocztowymi pod adresem Steindamm 9. Dopełnieniem całości tej historii niech będzie ostatnia znana nam wzmianka dotycząca rodziny z dostępnej Księgi Adresowej. W 1942 roku nie wspominało się już ani słowa o Johannie. Natomiast sam Ernst Bahrendt oficjalnie już prowadził handel znaczkami pod własnym imieniem i nazwiskiem.
Handel znaczkami na Kamiennej Grobli
Czas rozwinąć temat działalności filatelistycznej prowadzonej na ulicy Kamienna Grobla 9.
Andrzej Emeryk w swojej książce „Firmy filatelistyczne w Wolnym Mieście Gdańsku oraz w Gdańsku/Sopocie w latach 1920-1944” tak opisuje tę firmę filatelistyczną:
Firma założona przez Ernsta Bahrendta (ur. 2.08. 1879, zm. – ?). Działała w okresie 1.11 1931 – 3.09. 1944. Siedziba firmy mieściła się w Gdańsku przy ulicy Steindamm 9 (Kamienna Grobla). […] Także pod tym adresem mieszkał właściciel firmy.
Wygląda więc na to, że być może celem powstania firmy Bahrendt & Co w 1931 roku mógł być właśnie m.in. obrót znaczkami. Chociaż dopiero w późniejszym okresie – jak o tym pisaliśmy – oficjalnie o tym informowano na zewnątrz.
Firma […] była szczególnie aktywna pod koniec lat 30. i podczas II wojny światowej.
Faktycznie – dostępne nam firmowe koperty i kartki pocztowe z ofertą handlową obejmują lata 1941-1943.
Z lat wcześniejszych natrafiliśmy za to na reklamę prasową z 1937 roku opublikowaną w fachowym miesięczniku filatelistycznym.
Ernst Bahrendt był członkiem Germania-Ring, PhilV Gößnitz, Verein der Brifmarkenfreunde Danzig oraz Komitetu Honorowego Wystawy Filatelistycznej w 1929 roku.
Autor tekstu: Jacek Górski.
W artykule wykorzystano informacje opublikowane w książce Andrzeja Emeryka – „Firmy filatelistyczne w Wolnym Mieście Gdańsku oraz w Gdańsku/Sopocie w latach 1920-1944”. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Lublin 2022. Strony 50-51.
Ogłoszenie prasowe pochodzi z publikacji – Kurier-Filatel: ilustrowany miesięcznik filatelistyczny; Illustrierte philatelistische Monatsschrift; Revue i mensuelle illustrée philatélique; Philatelic illustrated monthly magazine 1937.09.01 R.1 Nr 2 str. 14
Udostępniono fragmenty Ksiąg Adresowych z 1903 i 1933 roku.
Wszystkie oryginalne kartki pocztowa i koperty firmowe pochodzą z kolekcji Opowiadaczy Historii Dolnego Miasta w Gdańsku. Jedynym wyjątkiem jest ogłoszenie handlowe firmy E. Bahrendta z około 1935 roku pochodzące z tej strony www.danzig.org.













Podziwiam Waszą dokładność, cierpliwość historyczną, niby o malutki znaczek chodzi, a tyle wiadomości… Niesamowite, zresztą jak zawsze !