Skarby ukryte nad kanałem
Dzisiaj opowiem o zbieractwie.
Otóż będąc siostrą wędkarza, który łapał rybki na kanale (czyli na Opływie Motławy), czasem zabierał swoją młodszą siostrę czyli mnie ze sobą. Nie lubił, ale chyba się litował, gdy wierciłam mu dziurę w brzuchu, że też chcę iść. No i szłam. On zarzucał te swoje robaki, ucząc je pływać na haczyku, a ja w tym czasie jakoś organizowałam sobie czas.
Najbardziej lubiłam zbierać nad kanałem te małe rurki i cybuchy od fajek. Takie jakieś z porcelany, czy innego białego materiału. Często miały one malutkie oznakowania na samym cybuchu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że trzymam w małych rękach prawdziwe skarby.
Wiele z odnajdywanych główek fajek jest sygnowanych herbem holenderskiej Goudy, która była europejskim centrum produkcji fajek glinianych.
Znaleziska te są pozostałością po marynarzach i mieszkańcach dawnego Gdańska. Fajki te często nazywano „marynarskimi”, gdyż palenie tytoniu było popularne wśród ludzi morza.
Gliniane fajki są licznym materiałem zabytkowym pozyskiwanym podczas badań archeologicznych w rejonie gdańskiego portu.
Któregoś razu poszliśmy w inne miejsce, gdzie akurat w miarę świeżo udrożniono koryto rzeki, płynącej w stronę Oruni. On łowił, a ja szukałam skarbów.
W tym miejscu był prawdziwy raj dla małej archeolożki. Znalazłam ze dwie-trzy garście prawdziwego drobiazgu porcelanowego. Uszka filiżanek, uchwyty z pokrywek od dzbanków i cukiernic, wszystko lekko kolorowe, a niektóre złocone. Do tego kawałki porcelanowych figurek. I oczywiście znowu fajki.
No po prostu magia i zero nudy. Te cuda leżały przez co najmniej 30 lat na strychu u nas w domu. Nie znam ich dalszego losu, jednak frajdę z ich znajdywania pamiętam do dziś.
Wspominała: Danuta Płuzińska-Siemieniuk
Zaprezentowane zdjęcia autorstwa J. Dąbala z widocznymi fragmentami fajek jednorodnych pochodzą z książki – „Lastadia – najstarsza stocznia Gdańska w świetle badań archeologicznych” pod redakcją Bogdana Kościńskiego. Gdańsk 2020. str. 460 i 465.
