Sklep „Pod zegarem” a sprawa słodyczy
Pewex na Łąkowej a sprawa słodyczy
Jeżeli rodzic nie miał waluty na zakupy w Pewexie, to szedł do sklepu „Pod zegarem”, albo dawał dziecku drobniaki, za które można było kupić sobie w tym sklepie coś pysznego. A tym czymś pysznym były wielkie wafle.
Dziś też można takie dostać, ale tamte wafle, zapakowane w szary papier, wydawały mi się jakieś smaczniejsze. Nim doszło się do domu (a mieszkałam na Łąkowej 7), to już większej części wafli nie było.
Na początku lat 80. nie było nic więcej w sklepach, a dzieciakom chciało się słodyczy. Mieliśmy różne pomysły – a to chleb z dżemem, a to sękacze, iryski na wagę, cukierki krówki, oranżadka w proszku- wysypywana na własną dłoń i zlizywana z niej. Jednego razu, jakiś dzieciak na podwórku powiedział, że w aptece sprzedają cukierki, no i zaczęliśmy się częstować tymi cukierkami. Całkiem słodkie były, ale po zjedzeniu kilku już drapały w gardle. Otóż pomysłowe dzieciaki jadły tabletki na ból gardła, dostępne bez problemu o nazwie której celowo nie wymienię. Na szczęście ten specyfik został wycofany z aptek i już kolejne roczniki nie jadły tych wątpliwych słodkości. Za to można było upajać się smakiem Vibovitu, a dla bardziej obeznanych z aptecznymi słodkościami był Visolvit. Pół mojego podwórka śliniło się na myśl o tych pysznościach. I nikt nie zwracał wtedy uwagi, żeby konsultować się z lekarzem lub farmaceutą 😉
Wspominała i zdjęciem wafli się podzieliła – Danuta Płuzińska-Siemieniuk.
Autorem zdjęcia sklepu „Pod zegarem” z 1981 r. jest Eugeniusz Kozłowski.
Nie wiem o którym specyfiku Pani mowi Chloro… czy Akr.. ten 2 okazał się rakotwórczy ale aż taki słodki nie był bardziej miętowy 😉 a pierwszy oczywiście był slodki… Co do Vibovit i Visolvit zawsze kiedy byłem chory i lądowałem u Lekarza to prosiłem o conajmniej 2 opakowania 1 i 2 😉 nigdy mi nie odmowił i pamiętam jak raz przepisał mi syrop robiony w Aptece przez Farmaceute w smaku był Anyżowy nie pamiętam nazwy ale od tego piewszego razu również prosiłem za każdą wizytą o ten specyfik 😉 Dziś dzieci mają wszystkiego pod dostatkiem i nie znają tego co My przeżyliśmy 😉 Pozdrawiam Serdecznie Jacek
Dziękuję za odpowiedź na moje wspomnienia, dziś anyżowy smak dla dorosłych może być w napoju Uzo, Pozdrawiam
Ten syrop to „Pectorałka” a bardziej fachowo liquidum pectoralis
Ja pamiętam w aptece białe cukierki. Takie pedraczki jak z maszynki do mięsa. Miały kwaskowaty smak. Stały w wielkim słoju na ladzie. Kupowało się na wagę.
To było wapno
To było wapno