Wśród kamienic, fabryk i koszar Dolnego Miasta (część II)

Dom z malowidłami

Na początku lat 90. ulica Ułańska była przede wszystkim normalną ulicą, składającą się z kilku kamienic ciągnących się w stronę Łąkowej. Pamiętam, że mieściły się w nich jakieś sklepy, a każdej zimy na chodniku przed domem tworzyła się dość spora ślizgawka, stanowiąca atrakcję dla okolicznych dzieci.

Przez pierwsze kilka lat mojego życia praktycznie każde wyjście z domu wiązało się z przejściem przez Bramę. Malowidła na suficie i ścianach zawsze mnie intrygowały. Kto je tam umieścił? Co oznaczały? Nikt dokładnie nie wiedział, a plotki o ich masońskim pochodzeniu rozbudzały wyobraźnię. Niestety ściany bramy stały się celem okolicznych wandali i szybko pokryły napisami wymalowanymi sprayem, przez co w końcu je otynkowano.

Wchodząc do bramy z ulicy, mijało się klatkę schodową i wychodziło na długie, wąskie i ponure podwórko. Zimowy widok na Chłodną od strony ulicy Ułańskiej (1991/92)Po lewej stronie mijało się okna oficyny, po prawej – wysoką ceglaną ścianę z jednym małym okienkiem na parterze. Ściana ciągnęła się mniej więcej do drzewa, po którym do dziś pozostał tylko kwadracik ziemi otoczony chodnikiem. Dalej znajdował się garaż, a za garażem ogrodzone siatką niewielkie ogródki, w rodzaju ogródków działkowych, oraz trzepak, przy którym grało się „w gumę”.

Wzdłuż wschodniej ściany naszej kamienicy rozciągała się Blaszanka. Nigdy nie byłam na terenie fabryki i nie znam nikogo, kto by tam pracował, ale buczenie maszyn, tajemnicze światła przeciskające się zza zakratowanych okien i gwizd wjeżdżającego na teren fabryki pociągu były elementem mojej dziecięcej codzienności.

Wspominała i rodzinnym zdjęciem z pieskiem się podzieliła – Małgorzata Żurawska

Zdjęcie ulicy Ułańskiej z początku lat 90. pochodzi ze zbiorów Andrzeja Tymińskiego.
Kolorowe zdjęcie polichromii na stropie przejazdu bramnego powstało w 2004 r. Jego autorem jest Dariusz Boczek.

Część I

Możesz również polubić…

1 Odpowiedź

  1. Roman pisze:

    Pani Małgorzato też mieszkałem w tej kamienicy Ułańska 11 ale dużo wcześniej niż Pani i za moich czasów nie było tam ponuro jak za Pani czasów było wesoło i radosnie pomimo że były to czasy głębokiej komuny wszyscy lokatorzy to była jedna wspólnota bylismy jak Rodzina. Za moich czasów mieszkało w tej kamienicy dużo dzieci wiec całymi dniami bawiliśmy się na naszym podwórku lub na placu to był nasz trujkąt Ułańska Sadowa Łąkową. To były piękne czasy. Napisałem to wspomienie ale wiem że i tak nikt tego nie przeczyta bo napisałem takich komentarzy kilka i jakoś nikt się nie odezwał. Pozdrawiam Roman z Ułańskiej 11

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *