Z Wildy na Dolne… i z powrotem
Dolne Miasto odkryłam w 2021 roku – to była moja druga wizyta w Gdańsku – po trzech latach przerwy. Zaczęłam wtedy poznawać Gdańsk z lokalnymi przewodnikami. Od tamtego czasu wracam do Gdańska co roku i co roku zaglądam na Dolne… Dlaczego? Nie wiem. Ciągnie mnie tam. Może dlatego, że całe życie, od urodzenia, przez pół wieku, mieszkałam w podobnej dzielnicy Poznania – na Wildzie. Stare kamienice, niedaleko rzeka Warta, wiele terenów zielonych z otwartą przestrzenią, obok Stare Miasto. Na Wildzie w Poznaniu działał i nadal działa szpital ortopedyczny im. Wiktora Degi, na Dolnym był „szpital na Łąkowej”, przy dzisiejszej ul. Kieturakisa, nazwanej tak od nazwiska wybitnego lekarza chirurga związanego z dolnomiejskim szpitalem, tak jak z poznańską ortopedią związany był szanowany w Poznaniu doktor Dega – chirurg ortopeda i pionier rehabilitacji. Dolne Miasto ma swoich Opowiadaczy Historii, Wilda – Stowarzyszenie Wildecka Inicjatywa Lokalna WILdzianie i spacery po dzielnicy z lokalną przewodniczką. I też nieczynną już zajezdnię tramwajową – przy ul. Madalińskiego, która latem zamienia się w miejsce rekreacji nazywane „Latem na Madalinie”.
Widzę wiele podobieństw Dolnego Miasta do mojej Wildy. Zawsze mojej, choć niecały miesiąc temu się przeprowadziłam. Nadal mieszkam w Poznaniu, ale w innej dzielnicy – zupełnie niepodobnej do Wildy – dzielnicy starych kamienic, z których każda jest inna, każda skrywa w swoich murach historie ludzi, którzy przeżyli czasy II wojny światowej, potem komuny, dożyli lub nie współczesnych czasów. Dolne Miasto też ma swoje historie – zebrane dzięki zaangażowaniu pasjonatów Gdańska: Stary Ziomek i Morze nagrali dwugodzinne wspomnienia tych, którzy przybyli po II wojnie światowej do Gdańska i osiedlili się na Dolnym Mieście – wspaniała lekcja żywej historii.
Wilda zawsze zostanie w moim sercu i pewnie wielokrotnie będę tam wracać. Tak jak wracają na Dolne Miasto i wspominają je osoby, które się z niego wywodzą. Tak jak w Poznaniu ciągnie mnie na Wildę, tak w Gdańsku – na Dolne. Na spacery z Opowiadaczami Historii i żeby przywitać się z ulubionymi miejscami, ponownie je zobaczyć, sprawdzić, co się zmieniło…
A zmienia się Dolne tak, jak zmienia się Wilda. Na przestrzeni tylko tych czterech lat, od których bywam na Dolnym, widać zmiany. Odnowione kamienice, nowe aranżacje rozpoznawalnych miejsc i skwerów, jak rewitalizacja nabrzeża Nowej Motławy, przywracanie życia (i plany przywracania w przypadku Dolnego Miasta) w miejscach takich jak nieczynne zajezdnie tramwajowe. To fantastyczne, że są ludzie, którzy o te zmiany zabiegają, pukają do drzwi miejskich decydentów, zachęcają społeczność do poznawania i troski o swój fyrtel, organizują okazjonalne wydarzenia i całym sercem się w te wszystkie działania angażują. Jesteście wspaniali! Mam nadzieję – do zobaczenia na Dolnym, do zobaczenia na Wildzie.
Teresa Karasińska, wildzianka
Tekst został opublikowany w efekcie akcji „Wymiana słów na niespodzianki z Dolnego Miasta”.
